Korowód Mieszkańców Złotoryi 2014 – cz. 2

Udało mi się przebrnąć przez drugą część zdjęć z Korowodu Mieszkańców Złotoryi 2014. Reprezentanci kolejnych grup społecznych i zawodowych, Fundacja Animus oraz wesoła ekipa stowarzyszenia Nasze Rio🙂

Wszystkich, którzy uśmiechnęli mi się do obiektywu – serdecznie pozdrawiam. Tych, którzy mrozili wzrokiem też;)

(link do poprzedniej partii zdjęć)

Korowód Mieszkańców Złotoryi 2014

Pierwsza część fotorelacji z Korowodu Mieszkańców Złotoryi 2014. Pierwszy raz wiedziałem tę imprezę na żywo i bardzo mi się podobało. Setki przebierańców, świetne stroje, starzy i młodzi, Oświata, Służba Zdrowia, Mundurowi, Działkowcy, lokalne stowarzyszenia – szkoda, że nie udało mi się zostać do końca imprezy i na następne dwa dni oraz koncertowe wieczory.

(link do drugiej części zdjęć)

Z wizytą w Guinness Storehouse

Po wodospadach został tylko jeden punkt – Guinness Storehouse w Dublinie – czyli megamuzeobrowar. Naszpikowany tablicami informacyjnymi i monitorami z prezentacjami AV, modelami i sprzętem. Wycieczka od A do Z po historii i procesie powstawania piwa Guinness. 3 godziny, to zdecydowanie za mało, żeby wszystko przeczytać, obejrzeć i wysłuchać. Niestety nie opiszę wszystkiego ze szczegółami, bo już trochę minęło od wycieczki, a pamięć zawodna – dołączam za to obrazy warte tysiące słów;)

Guinness Storehouse

Cały „zakład” zajmuje dość spory kawałek ziemi, jednak samo „muzeum” jest w jednym wielkim bloku – z wkomponowaną w środek wielką, kilkupiętrową szklanką:) Trzeba kilka godzin, żeby wszystko dokładnie obejrzeć, można tam zjeść i wypić oraz kupić pamiątki. Podróż zaczyna się od parteru, a kończy kilka pięter wyżej w Gravity Bar – przeszklonym cylindrze na dachu kompleksu.

DSC_4923 DSC_4926

Zboże, chmiel i drożdże

guinness yeast and barleyguinness barley - jęczmieńguinness - chmiel - hopsguinness - yeast - drożdże

Woda

guinness - water - woda

Przygotowanie składników, beczki i narzędzia

DSC_4866DSC_4868 DSC_4869 DSC_4872_01 DSC_4877 DSC_4878 DSC_4879 DSC_4884

Trochę o transporcie Guinnessa

DSC_4891 DSC_4901

Ozdobna „szklaneczka”

DSC_4910 DSC_4913 DSC_4920 DSC_4921

To jeszcze nie koniec – następne fotki w kolejnej części.

Wycieczka do Irlandii – najwyższy wodospad – Powerscourt

Powerscourt

Wodospad Powerscourt – najwyższy (121m) wodospad w Irlandii. Park, w którym się znajduje, to świetne miejsce na długi spacer lub piknik. Oczywiście pod warunkiem, że nie pada. Widok w prawdzie nie urywa tak jak spojrzenie z góry na Glenmacnass, ale urody temu miejscu odmówić nie można.

Powerscourt, Dargle river Poerscourt Estate PowerscourtDSC_4776Dojechaliśmy tam lekko zmoknięci po Glenmacnass, ale na szczęście mieliśmy jakieś pół godzinki przed kolejnym potopem, żeby podejść z dwóch stron do wodospadu. Od strony parkingu i z boku, od strony krzaczorów i jakiejś zamurowanej hobbiciej nory.
DSC_4761

Rzeka Dargle:
Dargle River, Powerscourt Dargle River, Powerscourt 10232076885_455acdd3ac_h PowerscourtWodospad z drugiej strony:

DSC_4746 DSC_4731 DSC_4723
Mają tam nawet swojskie grzyby – chyba 3 kozaki znaleźliśmy.

Powerscourt mushroomsKolejne miejsce, do którego chcę wrócić na dłużej i przy lepszej pogodzie;)

Kolejny punkt wyprawy – Guinness Storehouse.

Powerscourt na innych blogach:

Moja Zielona Irlandia

Wrobels.pl

Wycieczka do Irlandii – Wodospad Glenmacnass

Do tej pory serię artykułów z mojego ostatniego urlopu zaczynałem od „Polak na urlopie…”. Głupio wygląda jak kilka kolejnych wpisów ma pół tytułu tak samo – teraz będzie krócej:)


Ostatnio była Grobla Olbrzyma, po niej mieliśmy jechać na zachód Irlandii, ale ciągle lało, a prognoza pogody nie zapowiadała zmian. Było duże ryzyko, że spędzimy 8h w samochodzie tylko po to, żeby z niego nie wysiąść. Wróciliśmy do Dublina i rano pokręciliśmy się w koło komina. Najpierw Góry Wicklow, niestety nie pochodziliśmy po Glendalough. Całe szczęście z samochodu nieźle było widać wodospad Glenmacnass. Na przykład tak:
Glenmacnass
Albo tak:
Czyli niewiele. Pojechaliśmy więc w górę z nadzieją, że deszcz trochę odpuści. I faktycznie czasami trochę odpuszczał. Na tyle, żeby wyjść z auta, przykryć siebie i aparat kurtką, zrobić kilka zdjęć i wrócić:)
Glenmacnass Waterfall WicklowGlenmacnass, WicklowPokręciliśmy się jeszcze trochę po Military Road i wróciliśmy nad Glenmacnass:
Glenmacnass WicklowPrzez jakieś 3.5 minuty nie padało:)
Glenmacnass Waterfall panorama, Wicklow

Podsumowując – miejsce w dechę, w taką pogodę mimo wszystko podwójnie „urokliwe” i jeżeli będę znów w okolicy – na pewno tam wrócę.

BTW Strasznie szkoda mi tych owieczek – nie widziałem, żeby miały jakieś schronienie. Podwójnie mnie to dziwi, bo maki, to chronią:
Rośliny pod ochroną w Irlandii, Wicklow
A może to nie mak?:)
Gdyby ktoś chciał się tam wybrać, tutaj jest najlepszy widok:

View Larger Map

Polak na urlopie cz. 5 – Grobla Olbrzyma – cz. 3

(poprzednia część wycieczki po Giant’s Causeway)

Nie było czasu ani pogody pójść dalej, więc wróciliśmy na górę Schodami Pasterza. Najpierw jednak musieliśmy dowiedzieć się czegoś o stopach Finna. Rozmiar 93 i 1/2:)

But Finna (Finn’s Boot)

DSC_4359

Finn's BootSchody Pasterza (Shepherd’s Steps)

DSC_4376 DSC_4435Na ich szczycie spotyka nas taka tablica:

Shepherd's Steps

Wyobraź sobie wnoszenie tu owcy zanim schody zostały zbudowane

Sheperd's Steps Giant's Causeway

Punkt widokowy na górze

Giant's Causeway map

DSC_4529

Podziwiaj dzikią przyrodę – kto pływa w morzu a kto lata wysoko?

Rybek, fok ani motyli tam nie widziałem, ale było sporo mew:

Giant's Causeway Gals

I owce uprawiające paintball:

Painted sheep

Koniec

Wspaniałe miejsce. Jeszcze tam wrócę:)

DSC_4477

 

Grobla Olbrzyma na innych stronach:

Moja Zielona Irlandia

Polak na urlopie cz. 4 – Grobla Olbrzyma – cz. 2

Właściwa część przedstawionej w poprzedniej części Grobli Olbrzyma – czyli niesamowite skalne kolumny.

Tutaj nie ma się co rozpisywać, bo niespecjalnie się da. Zamiast tego kilka obrazów, zamiast kilku tysięcy słów.

Giant's Causeway DSC_4275 DSC_4330

superlama-Giants-Causeway-HDR-dusk untitled_pregamma_1_mantiuk06_contrast_equalization_0.1_saturation_factor_0.8_detail_factor_1 untitled_pregamma_1_mantiuk06_contrast_equalization_0.05_saturation_factor_0.9_detail_factor_1

Brama Olbrzyma (Giant’s Gate)

<img class="aligncenter size-full wp-image-1084" alt="Giant's Gate" src="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749.jpg" width="1070" height="709" srcset="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749 site web.jpg 1070w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749-300×198.jpg 300w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749-1024×678.jpg 1024w” sizes=”(max-width: 1070px) 100vw, 1070px” />

(to zdjęcie z aparatu mojego hosta – Kurruka)DSC_4345 DSC_4348

W następnej części m.in. but Finna i powrót z widokiem na Groblę z góry.

Polak na urlopie cz. 3 – Grobla Olbrzyma (Giant’s Causeway) cz. 1

Rzut beretem od Bushmills znajduje się Grobla OlbrzymaGiant’s Causeway. Niesamowity twór skalny, złożony z 37 lub 40 tysięcy bazaltowych kolumn – w zależności od tego, na której Wikipedii sprawdzić;) Oczywiście te 3000 kolumn przy całości nie ma większego znaczenia – robi wrażenie i basta!

Finn MacCool

Według legendy Grobla Olbrzyma została zbudowana – uwaga, uwaga – przez olbrzyma! Nazywał się on Finn MacCool (czy też Fionn mac Cumhail po irlandzku) i zbudował tę groblę, żeby przejść suchą stopą do Szkocji i skopać dupę tamtejszemu olbrzymowi.

Start – Causeway Hotel

Wyświetl większą mapę
Auto postawiliśmy pod tymże hotelem i dalej na nogach.

Giant's Causeway

<img class="aligncenter size-full wp-image-1040" alt="DSC_4191" src="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191.jpg" width="1920" height="1280" srcset="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191 pop over to this website.jpg 1920w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191-300×200.jpg 300w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191-1024×682.jpg 1024w” sizes=”(max-width: 1920px) 100vw, 1920px” />

Co jakiś czas zostawione są wskazówki odnośnie występujących w tym miejscu formacji – zazwyczaj związanych z Finnem, choć nie tylko. Nie wszystko widzieliśmy, ale co widzieliśmy, to jest na zdjęciach.

Wielbłąd

Giant's Causeway Camel

Parafrazując – wielbłąd jaki jest każdy widzi. Aczkolwiek zobaczenie go chwilę mi zajęło.

Giant's Causeway Camel

Giant's Causeway Camel

Giant's Causeway CamelTo z tyłu wygląda jak kupa wielbłąda, ale nic o niej nie było we wskazówkach.

Skalna cebula

Giant's Causeway Rocky Onion

 Obranie skalnej cebuli zajmie pogodzie miliony lat

Giant's Cause Rocky OnionNie wiem co oni tam palą, ale chyba chodzi o to, że minie dużo czasu, zanim zmyje trawę z tych dwóch górek.
Giant's Cause Rocky Onion

Kominy

Finn's chimneys

Jeżeli kominy dymią – Finn jest w domu

Finn's chimneys

I na tym etapie wkroczyliśmy na groblę właściwą, z której materiał przedstawiam w następnej części.

Polak na urlopie cz. 2 – Destylarnia Bushmills – Old Bushmills Distillery

Jak urlop, to whiskey, jak whiskey to Bushmills. W końcu nie pojechałem do Irlandii, żeby próbować jak smakują frytki z octem. No dobra, to też, ale skończyło się na chipsach w tym smaku.

W ostatnim wpisie pokazałem jak przywitała mnie ta Zielona Wyspa. Przypomnę – o tak:

Irlandia, IrelandA później wystraszyła tak:
DSC_4110I tak:
DSC_4124

Jak widać – jaki kraj, takie final destination. Lecieliśmy tak sobie na północ, do Bushmills – czyli na dobrą sprawę byliśmy bardziej w UK jak w Irlandii.

Zdziwiłem się na widok stacji paliw ukrytej w stodole. W takiej jak u nas kładzie się spać kombajny na zimę. Wiecie – stodoła, a w środku takie oldskulowe dystrybutory z paliwem. A za płotem tego „cepeenu”:

DSC_4104Myślicie, że to śmierdząca sprawa? Wcale nie. Olej napędowy niewiele ponad euro za litr. Dla odróżnienia w centrum Dublina w okolicach 1.50 euro za litr. Wyobrażacie sobie, żeby u nas na wsi można było zatankować auto o 30% taniej? Legalnie???

Dalej było bez przeszkód – droga na północ wyglądała prawie cały czas tak samo. O tak:

DSC_4127 DSC_4129

oczom naszym ukazał się las:BushmillsDSC_4168

CAM00141-1

Chwila czekania na przewodnika i rajd z dużą ilością opowiadania. Nie będę tutaj streszczał jak się robi produkuje Bushmillsa – linki z ciekawostkami są na końcu notki. Sam obiekt w każdym razie robi wrażenie, zabija różnymi ciekawymi zapachami, urządzeniami i miejscami nieludzką temperaturą😉 Przewodnik prosił o wyłączenie wszelakich urządzeń mogących iskrzyć – ze względu na wysokie stężenie spirytu w powietrzu – w to ostatnie nikt nie wątpił. Nasze nosy mówiły, że kilka chwil dłużej i będziemy nagrzani od samego wdychania tamtejszego powietrza. Dlatego też jeżeli chodzi o wnętrze – muszę się posilić gotowym filmikiem z YT:

Kilka zdjęć:

DSC_4152 DSC_4142

Wycieczka kończy się w przyzakładowym barze, gdzie czeka wliczony w cenę biletu shot wybranej whiskey;)

Bushmills barNa terenie obiektu jest jeszcze sklep z pamiątkami – gacie, koszulki, whiskey (z grawerką w opcji), breloczki, karty go gry, jakieś przyprawy i… Dżem. Dżem o smaku whiskey. Ale nie ryzykowałem – wyobrażam sobie, że mógłby smakować tak samo jak tort śledziowy. Lepiej napić się whiskey.

Bushmills shop

I tak lekko rozweseleni ruszyliśmy dalej – zobaczyć Giant’s Causeway – Groblę Olbrzyma.

Warto przeczytać:

Dwie wieże na rowerze – Zbiornik Gilów

Kolega kiedyś wspomniał, że jest w okolicach Lubina jakiś osadnik, na który można wybrać się rowerem. W pierwszej chwili pomyslałem o Żelaznym Moście, ale okazało się, że jest jeszcze Zbiornik Gilów – zamknięty w 1977 roku.

Zdobyłem pozwolenie na dłuższe opuszczenie bazy, rzuciłem szybko okiem na mapy, wsiadłem na rower i pojechałem. Na drodze Lubin-Polkowice, na pierwszym posterunku ssaków leśnych w prawo – na Rynarcice. Później 4 zjazd do lasu po lewej stronie. Kilkaset metrów dalej podjazd na wał, kolejnych kilkaset metrów w lewo i znalazłem pierwszą wieżę:

Obok tej wieży – prostopadle do granicy wału ciągnie się leśna droga do drugiej wieży, kilkaset metrów dalej mamy taki widok:

Jak widać łabędzie nic sobie nie robią z tego, że kiedyś to bylo składowisko odpadów.

Miejsce to robi wrażenie – widok dość niespotykany w naszych okolicach, rzekłbym nawet – oaza taka. Widać, że zwierzyna dobrze się tutaj czuje – oprócz ptactwa sporo śladów dzików i saren:

W rosnących na brzegach krzaczorach leży też sporo łusek po nabojach – znaczy to, że myśliwi wiedzą, że zwierzęta czują się tu dobrze.

Warto zobaczyć to na własne oczy. Jest trochę śladów rowerzystów i quadowców. Ja akurat nikogo nie spotkałem, pewnie dlatego, że padało:) Jechało się bardzo ciężko jak na mój rower i nogi, ale było warto. Jak cholera. Jeszcze tam wrócę, ale tym razem inną trasą – o np. taką Trasa: Szklary Górne – Żelazny Most – Juszowice. Zresztą kolega mówi, że wypad się nie liczy, bo nie znalazłem trzeciej wieży.

Trochę mi się Fallout jakoś tak przypomniał…

Objechałem więc ten zbiornik – mnie więcej tak jak woda stoi – koło wieży trochę dalej, bo zbyt grząsko było – i niestety musiałem wracać do domu. Deszcz już mocno przeszkadzał. Poza tym na zdjęciach pojawia się smuga – kapnęło mi na obiektyw, ale zauważyłem dopiero w domu…

Gdybyście się zdecydowali – na koniec koniecznie myjka ciśnieniowa!:)

A na zachętę więcej zdjęć i ciekawostek z innych źródeł: