Z wizytą w Guinness Storehouse – cz. 2

Link do pierwszej części wycieczki po Guinness Storehouse.

Do obejrzenia jest jeszcze mała galeria fotek znanych osób, które odwiedziły ten przybytek – m.in. Bill, który palił trawkę, ale się nie zaciągał, mąż Katie Holmes, Elżunia II czy hobbici.

DSC_4932

Tutaj widzimy kolejny sprzęcik;)DSC_4934_01

A tutaj „white room” – cztery kominy, przy których można było się sztachnąć zapachem piwa na poszczególnych etapach produkcji. Ciekawe doświadczenie.DSC_4937

Następnie pokój, w którym byliśmy uczeni sposobu, w jaki należy pić Guinnessa:)DSC_4942_01 DSC_4944 DSC_4945

Reklamy Guinnessa na przestrzeni lat – papierowe.DSC_4948

Harfa będąca logo marki.DSC_4949_01 DSC_4950 DSC_4952

Reklamy telewizyjne na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat;)DSC_4953 DSC_4959 DSC_4963

Bar, w którym samemu można było sobie nalać piwa z kija.DSC_4965

Widok z samej góry na Dublin. Fajne miasto.DSC_4974

Jeżeli będziesz kiedyś w Dublinie – na prawdę warto odwiedzić Guinness Storehouse. Wjazd – o ile mnie pamięć nie myli – jakieś 16 euro – wliczone w to jedno piwo;)DSC_4978Więcej zdjęć z ostatniego piętra Guinness Storehouse – czyli Gravity Bar – na końcu artykułu rozpoczynającego cykl relacji z wycieczki do Dublina.

Kiepsko tak relacjonować kilka miesięcy po urlopie, z drugiej strony odżywa wspomnienie tego miasta i kraju. Bardzo mi się podobało w kawałku Irlandii, który miałem okazję zwiedzić. Muszę tam jeszcze wrócić i dokończyć resztę:)

Z wizytą w Guinness Storehouse

Po wodospadach został tylko jeden punkt – Guinness Storehouse w Dublinie – czyli megamuzeobrowar. Naszpikowany tablicami informacyjnymi i monitorami z prezentacjami AV, modelami i sprzętem. Wycieczka od A do Z po historii i procesie powstawania piwa Guinness. 3 godziny, to zdecydowanie za mało, żeby wszystko przeczytać, obejrzeć i wysłuchać. Niestety nie opiszę wszystkiego ze szczegółami, bo już trochę minęło od wycieczki, a pamięć zawodna – dołączam za to obrazy warte tysiące słów;)

Guinness Storehouse

Cały „zakład” zajmuje dość spory kawałek ziemi, jednak samo „muzeum” jest w jednym wielkim bloku – z wkomponowaną w środek wielką, kilkupiętrową szklanką:) Trzeba kilka godzin, żeby wszystko dokładnie obejrzeć, można tam zjeść i wypić oraz kupić pamiątki. Podróż zaczyna się od parteru, a kończy kilka pięter wyżej w Gravity Bar – przeszklonym cylindrze na dachu kompleksu.

DSC_4923 DSC_4926

Zboże, chmiel i drożdże

guinness yeast and barleyguinness barley - jęczmieńguinness - chmiel - hopsguinness - yeast - drożdże

Woda

guinness - water - woda

Przygotowanie składników, beczki i narzędzia

DSC_4866DSC_4868 DSC_4869 DSC_4872_01 DSC_4877 DSC_4878 DSC_4879 DSC_4884

Trochę o transporcie Guinnessa

DSC_4891 DSC_4901

Ozdobna „szklaneczka”

DSC_4910 DSC_4913 DSC_4920 DSC_4921

To jeszcze nie koniec – następne fotki w kolejnej części.

Wycieczka do Irlandii – najwyższy wodospad – Powerscourt

Powerscourt

Wodospad Powerscourt – najwyższy (121m) wodospad w Irlandii. Park, w którym się znajduje, to świetne miejsce na długi spacer lub piknik. Oczywiście pod warunkiem, że nie pada. Widok w prawdzie nie urywa tak jak spojrzenie z góry na Glenmacnass, ale urody temu miejscu odmówić nie można.

Powerscourt, Dargle river Poerscourt Estate PowerscourtDSC_4776Dojechaliśmy tam lekko zmoknięci po Glenmacnass, ale na szczęście mieliśmy jakieś pół godzinki przed kolejnym potopem, żeby podejść z dwóch stron do wodospadu. Od strony parkingu i z boku, od strony krzaczorów i jakiejś zamurowanej hobbiciej nory.
DSC_4761

Rzeka Dargle:
Dargle River, Powerscourt Dargle River, Powerscourt 10232076885_455acdd3ac_h PowerscourtWodospad z drugiej strony:

DSC_4746 DSC_4731 DSC_4723
Mają tam nawet swojskie grzyby – chyba 3 kozaki znaleźliśmy.

Powerscourt mushroomsKolejne miejsce, do którego chcę wrócić na dłużej i przy lepszej pogodzie;)

Kolejny punkt wyprawy – Guinness Storehouse.

Powerscourt na innych blogach:

Moja Zielona Irlandia

Wrobels.pl

Wycieczka do Irlandii – Wodospad Glenmacnass

Do tej pory serię artykułów z mojego ostatniego urlopu zaczynałem od „Polak na urlopie…”. Głupio wygląda jak kilka kolejnych wpisów ma pół tytułu tak samo – teraz będzie krócej:)


Ostatnio była Grobla Olbrzyma, po niej mieliśmy jechać na zachód Irlandii, ale ciągle lało, a prognoza pogody nie zapowiadała zmian. Było duże ryzyko, że spędzimy 8h w samochodzie tylko po to, żeby z niego nie wysiąść. Wróciliśmy do Dublina i rano pokręciliśmy się w koło komina. Najpierw Góry Wicklow, niestety nie pochodziliśmy po Glendalough. Całe szczęście z samochodu nieźle było widać wodospad Glenmacnass. Na przykład tak:
Glenmacnass
Albo tak:
Czyli niewiele. Pojechaliśmy więc w górę z nadzieją, że deszcz trochę odpuści. I faktycznie czasami trochę odpuszczał. Na tyle, żeby wyjść z auta, przykryć siebie i aparat kurtką, zrobić kilka zdjęć i wrócić:)
Glenmacnass Waterfall WicklowGlenmacnass, WicklowPokręciliśmy się jeszcze trochę po Military Road i wróciliśmy nad Glenmacnass:
Glenmacnass WicklowPrzez jakieś 3.5 minuty nie padało:)
Glenmacnass Waterfall panorama, Wicklow

Podsumowując – miejsce w dechę, w taką pogodę mimo wszystko podwójnie „urokliwe” i jeżeli będę znów w okolicy – na pewno tam wrócę.

BTW Strasznie szkoda mi tych owieczek – nie widziałem, żeby miały jakieś schronienie. Podwójnie mnie to dziwi, bo maki, to chronią:
Rośliny pod ochroną w Irlandii, Wicklow
A może to nie mak?:)
Gdyby ktoś chciał się tam wybrać, tutaj jest najlepszy widok:

View Larger Map

Polak na urlopie cz. 2 – Destylarnia Bushmills – Old Bushmills Distillery

Jak urlop, to whiskey, jak whiskey to Bushmills. W końcu nie pojechałem do Irlandii, żeby próbować jak smakują frytki z octem. No dobra, to też, ale skończyło się na chipsach w tym smaku.

W ostatnim wpisie pokazałem jak przywitała mnie ta Zielona Wyspa. Przypomnę – o tak:

Irlandia, IrelandA później wystraszyła tak:
DSC_4110I tak:
DSC_4124

Jak widać – jaki kraj, takie final destination. Lecieliśmy tak sobie na północ, do Bushmills – czyli na dobrą sprawę byliśmy bardziej w UK jak w Irlandii.

Zdziwiłem się na widok stacji paliw ukrytej w stodole. W takiej jak u nas kładzie się spać kombajny na zimę. Wiecie – stodoła, a w środku takie oldskulowe dystrybutory z paliwem. A za płotem tego „cepeenu”:

DSC_4104Myślicie, że to śmierdząca sprawa? Wcale nie. Olej napędowy niewiele ponad euro za litr. Dla odróżnienia w centrum Dublina w okolicach 1.50 euro za litr. Wyobrażacie sobie, żeby u nas na wsi można było zatankować auto o 30% taniej? Legalnie???

Dalej było bez przeszkód – droga na północ wyglądała prawie cały czas tak samo. O tak:

DSC_4127 DSC_4129

oczom naszym ukazał się las:BushmillsDSC_4168

CAM00141-1

Chwila czekania na przewodnika i rajd z dużą ilością opowiadania. Nie będę tutaj streszczał jak się robi produkuje Bushmillsa – linki z ciekawostkami są na końcu notki. Sam obiekt w każdym razie robi wrażenie, zabija różnymi ciekawymi zapachami, urządzeniami i miejscami nieludzką temperaturą😉 Przewodnik prosił o wyłączenie wszelakich urządzeń mogących iskrzyć – ze względu na wysokie stężenie spirytu w powietrzu – w to ostatnie nikt nie wątpił. Nasze nosy mówiły, że kilka chwil dłużej i będziemy nagrzani od samego wdychania tamtejszego powietrza. Dlatego też jeżeli chodzi o wnętrze – muszę się posilić gotowym filmikiem z YT:

Kilka zdjęć:

DSC_4152 DSC_4142

Wycieczka kończy się w przyzakładowym barze, gdzie czeka wliczony w cenę biletu shot wybranej whiskey;)

Bushmills barNa terenie obiektu jest jeszcze sklep z pamiątkami – gacie, koszulki, whiskey (z grawerką w opcji), breloczki, karty go gry, jakieś przyprawy i… Dżem. Dżem o smaku whiskey. Ale nie ryzykowałem – wyobrażam sobie, że mógłby smakować tak samo jak tort śledziowy. Lepiej napić się whiskey.

Bushmills shop

I tak lekko rozweseleni ruszyliśmy dalej – zobaczyć Giant’s Causeway – Groblę Olbrzyma.

Warto przeczytać:

Polak na urlopie cz.1 – pierwszy lot samolotem – Irlandia i Dublin

W październiku miałem długo wyczekiwany, przekładany i mało polski urlop. Nie robiłem remontu, nie kopałem ogródka – pojechałem sobie za zachód. A raczej poleciałem. Czytaj dalej Polak na urlopie cz.1 – pierwszy lot samolotem – Irlandia i Dublin