UrbEx – Opuszczona baza paliwowa w Raszówce

Po opuszczonym szpitalu w Legnicy i wstępnych oględzinach fabryki w Malczycach coraz bardziej podoba mi się UrbEx (Urban Exploration). Nie często mam okazję się na takie coś wyrwać, ale jednak – następna była Raszówka. Opuszczona baza paliwowa.

Miejsce na mapie:

Wyświetl większą mapę
Miejsce świetne, ale trzeba dobrze patrzeć pod nogi. Szkoda, że mi czasu brakło – na mapce widać jeszcze poniżej znacznika kilka budynków w dół – nie zdążyłem do nich dojść. Następnym razem, bo z pewnością tam wrócę.

urbex, Raszówka

Oprócz wszędzie występujących dziur w ziemi trzeba jeszcze uważać na często strzelających się tam ludzi (paintball/ASG).

Wrzucałem już go wcześniej na FB, ale nie mam pojęcia dlaczego zapomniałem napisać notkę na stronę.

Więcej info/zdjęć na Forgotten.pl.

Rafał – tak wiem, miałem zorganizować wypad – ale to musi poczekać do wiosny:)

Polak na urlopie cz. 5 – Grobla Olbrzyma – cz. 3

(poprzednia część wycieczki po Giant’s Causeway)

Nie było czasu ani pogody pójść dalej, więc wróciliśmy na górę Schodami Pasterza. Najpierw jednak musieliśmy dowiedzieć się czegoś o stopach Finna. Rozmiar 93 i 1/2:)

But Finna (Finn’s Boot)

DSC_4359

Finn's BootSchody Pasterza (Shepherd’s Steps)

DSC_4376 DSC_4435Na ich szczycie spotyka nas taka tablica:

Shepherd's Steps

Wyobraź sobie wnoszenie tu owcy zanim schody zostały zbudowane

Sheperd's Steps Giant's Causeway

Punkt widokowy na górze

Giant's Causeway map

DSC_4529

Podziwiaj dzikią przyrodę – kto pływa w morzu a kto lata wysoko?

Rybek, fok ani motyli tam nie widziałem, ale było sporo mew:

Giant's Causeway Gals

I owce uprawiające paintball:

Painted sheep

Koniec

Wspaniałe miejsce. Jeszcze tam wrócę:)

DSC_4477

 

Grobla Olbrzyma na innych stronach:

Moja Zielona Irlandia

Polak na urlopie cz. 4 – Grobla Olbrzyma – cz. 2

Właściwa część przedstawionej w poprzedniej części Grobli Olbrzyma – czyli niesamowite skalne kolumny.

Tutaj nie ma się co rozpisywać, bo niespecjalnie się da. Zamiast tego kilka obrazów, zamiast kilku tysięcy słów.

Giant's Causeway DSC_4275 DSC_4330

superlama-Giants-Causeway-HDR-dusk untitled_pregamma_1_mantiuk06_contrast_equalization_0.1_saturation_factor_0.8_detail_factor_1 untitled_pregamma_1_mantiuk06_contrast_equalization_0.05_saturation_factor_0.9_detail_factor_1

Brama Olbrzyma (Giant’s Gate)

<img class="aligncenter size-full wp-image-1084" alt="Giant's Gate" src="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749.jpg" width="1070" height="709" srcset="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749 site web.jpg 1070w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749-300×198.jpg 300w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_2749-1024×678.jpg 1024w” sizes=”(max-width: 1070px) 100vw, 1070px” />

(to zdjęcie z aparatu mojego hosta – Kurruka)DSC_4345 DSC_4348

W następnej części m.in. but Finna i powrót z widokiem na Groblę z góry.

Polak na urlopie cz. 3 – Grobla Olbrzyma (Giant’s Causeway) cz. 1

Rzut beretem od Bushmills znajduje się Grobla OlbrzymaGiant’s Causeway. Niesamowity twór skalny, złożony z 37 lub 40 tysięcy bazaltowych kolumn – w zależności od tego, na której Wikipedii sprawdzić;) Oczywiście te 3000 kolumn przy całości nie ma większego znaczenia – robi wrażenie i basta!

Finn MacCool

Według legendy Grobla Olbrzyma została zbudowana – uwaga, uwaga – przez olbrzyma! Nazywał się on Finn MacCool (czy też Fionn mac Cumhail po irlandzku) i zbudował tę groblę, żeby przejść suchą stopą do Szkocji i skopać dupę tamtejszemu olbrzymowi.

Start – Causeway Hotel

Wyświetl większą mapę
Auto postawiliśmy pod tymże hotelem i dalej na nogach.

Giant's Causeway

<img class="aligncenter size-full wp-image-1040" alt="DSC_4191" src="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191.jpg" width="1920" height="1280" srcset="http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191 pop over to this website.jpg 1920w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191-300×200.jpg 300w, http://superlama.pl/wp-content/uploads/2013/11/DSC_4191-1024×682.jpg 1024w” sizes=”(max-width: 1920px) 100vw, 1920px” />

Co jakiś czas zostawione są wskazówki odnośnie występujących w tym miejscu formacji – zazwyczaj związanych z Finnem, choć nie tylko. Nie wszystko widzieliśmy, ale co widzieliśmy, to jest na zdjęciach.

Wielbłąd

Giant's Causeway Camel

Parafrazując – wielbłąd jaki jest każdy widzi. Aczkolwiek zobaczenie go chwilę mi zajęło.

Giant's Causeway Camel

Giant's Causeway Camel

Giant's Causeway CamelTo z tyłu wygląda jak kupa wielbłąda, ale nic o niej nie było we wskazówkach.

Skalna cebula

Giant's Causeway Rocky Onion

 Obranie skalnej cebuli zajmie pogodzie miliony lat

Giant's Cause Rocky OnionNie wiem co oni tam palą, ale chyba chodzi o to, że minie dużo czasu, zanim zmyje trawę z tych dwóch górek.
Giant's Cause Rocky Onion

Kominy

Finn's chimneys

Jeżeli kominy dymią – Finn jest w domu

Finn's chimneys

I na tym etapie wkroczyliśmy na groblę właściwą, z której materiał przedstawiam w następnej części.

Łęgi Odrzańskie – bobry

Dotarła do mnie pod koniec wakacji informacja, że miesięcznik Gminy Rudna – Nowiny Gminne – zorganizował wakacyjny konkurs fotograficzny „Zielono Nam”. Sporo zdjęć na tamtejszych terenach zrobiłem, więc postanowiłem wziąć udział. Spośród trzech wysłanych zdjęć jedno dostało III miejsce w kategorii dorośli:)

Nie miałem jeszcze okazji odebrać dyplomu i nagrody, ale podobno czeka na mnie niemały pendrive. Z pozdrowieniami dla jury wygrane + 3 inne bobrowe zdjęcia:

Łęgi Odrzańskie - towarzysz kąpieli-bóbr-bobry

DSC_0981 DSC_0990 DSC_1012Strasznie pocieszne zwierzaki – udało mi się tylko jednego sfotografować, ale na pewno były dwa. Nie mogę się doczekać, aż będę miał jakiś cały wolny dzień i dobrą pogodę, żeby tam wrócić.

Przypomnę jeszcze, że to dokładnie w tym miejscu było:

Polak na urlopie cz. 2 – Destylarnia Bushmills – Old Bushmills Distillery

Jak urlop, to whiskey, jak whiskey to Bushmills. W końcu nie pojechałem do Irlandii, żeby próbować jak smakują frytki z octem. No dobra, to też, ale skończyło się na chipsach w tym smaku.

W ostatnim wpisie pokazałem jak przywitała mnie ta Zielona Wyspa. Przypomnę – o tak:

Irlandia, IrelandA później wystraszyła tak:
DSC_4110I tak:
DSC_4124

Jak widać – jaki kraj, takie final destination. Lecieliśmy tak sobie na północ, do Bushmills – czyli na dobrą sprawę byliśmy bardziej w UK jak w Irlandii.

Zdziwiłem się na widok stacji paliw ukrytej w stodole. W takiej jak u nas kładzie się spać kombajny na zimę. Wiecie – stodoła, a w środku takie oldskulowe dystrybutory z paliwem. A za płotem tego „cepeenu”:

DSC_4104Myślicie, że to śmierdząca sprawa? Wcale nie. Olej napędowy niewiele ponad euro za litr. Dla odróżnienia w centrum Dublina w okolicach 1.50 euro za litr. Wyobrażacie sobie, żeby u nas na wsi można było zatankować auto o 30% taniej? Legalnie???

Dalej było bez przeszkód – droga na północ wyglądała prawie cały czas tak samo. O tak:

DSC_4127 DSC_4129

oczom naszym ukazał się las:BushmillsDSC_4168

CAM00141-1

Chwila czekania na przewodnika i rajd z dużą ilością opowiadania. Nie będę tutaj streszczał jak się robi produkuje Bushmillsa – linki z ciekawostkami są na końcu notki. Sam obiekt w każdym razie robi wrażenie, zabija różnymi ciekawymi zapachami, urządzeniami i miejscami nieludzką temperaturą😉 Przewodnik prosił o wyłączenie wszelakich urządzeń mogących iskrzyć – ze względu na wysokie stężenie spirytu w powietrzu – w to ostatnie nikt nie wątpił. Nasze nosy mówiły, że kilka chwil dłużej i będziemy nagrzani od samego wdychania tamtejszego powietrza. Dlatego też jeżeli chodzi o wnętrze – muszę się posilić gotowym filmikiem z YT:

Kilka zdjęć:

DSC_4152 DSC_4142

Wycieczka kończy się w przyzakładowym barze, gdzie czeka wliczony w cenę biletu shot wybranej whiskey;)

Bushmills barNa terenie obiektu jest jeszcze sklep z pamiątkami – gacie, koszulki, whiskey (z grawerką w opcji), breloczki, karty go gry, jakieś przyprawy i… Dżem. Dżem o smaku whiskey. Ale nie ryzykowałem – wyobrażam sobie, że mógłby smakować tak samo jak tort śledziowy. Lepiej napić się whiskey.

Bushmills shop

I tak lekko rozweseleni ruszyliśmy dalej – zobaczyć Giant’s Causeway – Groblę Olbrzyma.

Warto przeczytać:

Polak na urlopie cz.1 – pierwszy lot samolotem – Irlandia i Dublin

W październiku miałem długo wyczekiwany, przekładany i mało polski urlop. Nie robiłem remontu, nie kopałem ogródka – pojechałem sobie za zachód. A raczej poleciałem. Czytaj dalej Polak na urlopie cz.1 – pierwszy lot samolotem – Irlandia i Dublin

Astrofotografia – stacking – jak robić nocne zdjęcia nieba bez szumów

Dzisiaj gościnny tekst napisany przez mojego przyjaciela – Kurruka – który opisuje swoje ostatnie przygody z astrofotografią. Jak sam napisał, jest to „mały gościnny artykuł na temat poprawiania jakości sygnału w stosunku do szumu dla nocnych zdjęć nieba”.

Otóż w przypadku chęci postrzelania sobie do nieba i złapania czy to gwiazd, konstelacji, gromad, czy wręcz słabszych obiektów jak mgławice oraz galaktyki potrzebne jest długie naświetlanie. Długie naświetlanie potrafi ukazać to co jest niewidoczne gołym okiem, jednakże do tego celu potrzebny jest montaż paralaktyczny przynajmniej z mechanizmem zegarowym w celu „śledzenia” fotografowanego obiektu i utrzymywania go „w miejscu” pomimo ciągłego obrotu ziemi.

astrofoto, fotografia nocna, nieba

Co jednak w przypadku gdy nie posiadamy takiego montażu, bądź brakuje nam samego mechanizmu? Otóż jakiś czas temu gdzieś głęboko w necie znalazłem materiał przedstawiający wykorzystanie aparatu oraz zwykłego statywu do złapania tych wszystkich ciekawych nocnych obiektów, włącznie ze wszystkimi 110 „Messierami”. Co ciekawe autorce udało się to uzyskać nie posiadając dostępu do czarnego nieba. Osiągnęła to z wygody balkonu własnego mieszkania na terenie jakiegoś większego miasta. Akurat to przechyliło szalę mojego zainteresowania i pchnęło do poczynionego ostatnio testu, którego wynikami dzielę się właśnie z Wami.

Idea przedstawiona przez autorkę nie jest nowa i wykorzystuje się ją również w świecie naukowym, nawet przy wykorzystaniu prowadzenia. W celu podbicia jasności obiektów i uwidocznienia tego co niedostrzegalne nakłada się na siebie wiele zdjęć tego samego obszaru nieba. Przy ewentualnym przesunięciu oraz obróceniu aby cały czas był w tym samym położeniu można zsumować, a następnie uśrednić kolor każdego punktu,. W takim wypadku nikłe gwiazdy czy mgławice będą bardziej widoczne.

Jest to idealne rozwiązanie dla osób ze statywem, gdyż aby gwiazdy nie zmieniły się w smugi wymagane są krótkie ekspozycje nieba. Dzięki temu gwiazdy zachowają swój „punktowy” wygląd. Problem polega na tym, że im krótszy ma być czas ekspozycji, tym droższego sprzętu trzeba użyć bądź wyższego ISO. Wyższa czułość oznacza większe szumy na matrycy, co może utrudnić odróżnienie losowego zaszumienia od samego obiektu. Oczywiście jeżeli obiekt nieznacznie rozrośnie się o piksel czy dwa z racji ruchu, to będzie to niewidoczne dla gołego oka oraz dla przeglądania zdjęcia, a umożliwi drobne wydłużenie ekspozycji.

Okazuje się również że to co pozwala na podbicie sygnału słabego obiektu poprzez uśrednianie jego barwy na przestrzeni iluś tam zdjęć, jednocześnie uśredni całe zdjęcie. Oznacza to zmniejszenie jasności losowego szumu w wynikowym obrazku, który będzie uśredniany z czarnym tłem.

Wygląda więc na to że możliwe staje się uwiecznianie nocnego nieba praktycznie z poziomu kanapy w salonie, bez wyjeżdżania w długie nocne podróże w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca, jak i wydawaniu góry pieniędzy na mini-obserwatorium.

Zacznijmy jednak od samego początku, czyli co i jak trzeba zrobić w każdym z kroków aby osiągnąć zadowalające efekty…

Astrofoto, fotografia nieba, fotografia nocna

 1) Statyw

Jest to bardzo ważne narzędzie pracy i to nie tylko w celu fotografowania nocnego nieba. Jeżeli nie posiadasz takowego sprzętu to trzeba będzie wykorzystać coś stabilnego, jak krzesło, „bean bag”, poduszka – cokolwiek co umożliwi stabilne ustawienie aparatu i umożliwi kontrolowanie jego położenia. Jakieś dodatkowe obciążenie na sam aparat (czy podwieszone pod statyw) zwiększy stabilność i zminimalizuje wstrząsy tak niepożądane.

2) Czyste niebo

Jeżeli chcemy zrobić zdjęcia nocnego gwieździstego nieba, to raczej nie da się tego osiągnąć nawet z cienką pokrywą chmur. Trochę jasnego nieba, im wyżej ponad horyzontem tym lepiej, co sprowadza nas do kolejnego punktu.

3) Stellarium

W celu uwiecznienia konkretnych obiektów trzeba zaplanować kiedy będą dostępne na niebie oraz z której strony. Jeżeli Jowisz nas interesuje (teraz zimową porą jest dogodniejszy do obserwacji), to można się za to zabrać jeszcze przed północą. Problem w tym, że jest wtedy nisko nad horyzontem, więc będzie bardzo zanieczyszczony łuną znad miasta. Proste przewijanie czasu w aplikacji umożliwi określenie kiedy będzie w najwyższym położeniu względem horyzontu (lub widoczności balkonu) i ustawienie budzika na tą godzinę, bądź skupienie się nad innym obiektem do tego czasu.

4) Aparat/obiektyw

Pierwszym krokiem przy fotografowaniu jest określenie najlepszej ogniskowej do fotografowania celu. Przy zoomie odpowiednie ustawienie ogniskowej, przy wymiennej optyce wybranie odpowiedniego obiektywu.

Kolejnym krokiem jest ostrzenie, przy czym nie można polegać tutaj na automatyce i trzeba się w miarę możliwości przełączyć na tryb ręczny, przejechać do samej nieskończoności a następnie powoli wracać w kierunku zera aż do osiągnięcia ostrego obrazu. Zazwyczaj jest to kilka milimetrów, a chodzi o to, że większość nowszych obiektywów ostrzy poza nieskończoność.

5) Czas ekspozycji

Teoretycznie ten punkt powinien się zawrzeć w poprzednim, jednakże jest to o tyle duży problem, iż najlepiej go rozważyć osobno. W celu uzyskania jak najostrzejszego obrazu celu trzeba dostosować czas ekspozycji do posiadanego sprzętu. Ponieważ założenie jest statycznego aparatu, bez prowadzenia – trzeba uwzględnić ruch obrotowy ziemi. W związku z tym czas nie może być tak długi by gwiazda przesuwała się po punktach matrycy. W zależności od obranej ogniskowej oraz posiadanego aparatu istnieją różne maksymalne długości czasu, którym można naświetlać niebo bez „poruszenia”. Oczywiście dla obiektywów szerokokątnych jest to czas dłuższy, niż dla teleobiektywów, które skupiają się na szczegółach drobnego wycinka nieba.

Istnieją odpowiednie wzory na obliczenie maksymalnego czasu ekspozycji (przy zaokrąglaniu trzeba to robić w dół), jednakże lepiej poszukać jakiegoś kalkulatora, bądź tablicy. Przykładowo to: http://www.sceneplanner.com/tool3.php (jednak wg mnie czas tam wyznaczony trzeba podzielić na 3) lub reguły 1000, 600, 500, 400.

6) Ilość zdjęć (light frames)

Im większa ilość zdjęć tym lepszy współczynnik szumu do sygnału. Oczywiście istnieje pewna granica, po które to ilość zdjęć bardziej rośnie od zmiany sygnału, jednakże wciąż potwierdza pierwsze zdanie. Dla aplikacji, którą używam zaleca się 30 jako dobry kompromis. Można zrobić i nawet z kilku, więc nie jest to granica przez którą aplikacja się nie odpali, niemniej jednak jakość zdjęcia wzrośnie.

7) Czarne klatki (dark frames)

Czarne klatki powinno się robić w identycznej temperaturze oraz przy identycznych ustawieniach aparatu. Nawet położenie samego aparatu nie powinno się zmieniać. Klatki te robi się poprzez zasłonięcie obiektywu. Są różne szkoły w związku z ilością oraz kiedy je robić. Dla uproszczenia 1 klatka na początku lub końcu serii powinna wystarczyć (sugerowanych jest jednak 10-20). Zadaniem czarnej klatki jest ukazanie szumu matrycy, jak i martwych pikseli. Przy składaniu zdjęć są one odejmowane od samego zdjęcia aby zminimalizować zaszumienie. Teoretycznie samo uśrednianie powinno wyeliminować problem szumów przy dużej liczbie klatek, ale co pomoże to nie zaszkodzi. Wymagane jest to samo ISO, przesłona oraz temperatura otoczenia.

Gdzieś czytałem również o katalogowaniu czarnych klatek w celu uniknięcia robienia ich przy każdym fotografowaniu. Przed robieniem zdjęć nieba należy sprawdzić temperaturę, jeżeli nie mamy czarnych klatek z tej temperatury, to robimy je na koniec i zapisujemy temperaturę. Przy kolejnej sesji w identycznych warunkach odchodzi jeden krok.

8) Fałszywe klatki (bias/offset frames)

Przy swoich pierwszych zdjęciach o nich zapomniałem. Płaskie klatki robi się podobnie jak czarne z zasłonięciem obiektywu. Jednakże czas ekspozycji jest przestawiany na najszybszy. Zadaniem tego kroku jest usunięcie błędu odczytu z matrycy. Wg tego co czytałem temperatura nie ma tutaj wpływu, więc można zrobić raz i później wykorzystywać. To co jest ważne to czułość oraz przesłona,

9) Płaskie klatki (flat frames)

Sam tego kroku jeszcze nie robiłem. Bez ruszania aparatu ze statywu (czy teleskopu) i przełączenie w tryb priorytetu przesłony (A nikon, Av canon, ..). Następnie tworzy się jednorodnie oświetlony obiekt i robi zdjęcie (lub 10-20 sugerowane). Może to być półprzezroczysta folia, czy białą koszulka (tshirt w sensie) rozprostowana na końcu obiektywu, żeby nie było zmarszczek i oświetlona z pewnej odległości latarką, ew tablet z białym ekranem (darmowa aplikacja jako latarka dla starych telefonów bez latarki z tyłu). Zadaniem tego kroku jest usunięcie problemu z winietowaniem, czy niejednorodnym oświetleniu matrycy przez kurz, czy smugi na obiektywie lub samej matrycy.

10) DeepSkyStacker

Jest to darmowa aplikacja, której użyłem przy tworzeniu własnego zdjęcia nieba z usunięciem szumów. Na początku wybieramy wszystkie klatki ze zdjęciami nieba (white frames). Musimy je zaznaczyć czy to przez opcję „check all”, czy też wybierając pierwsze i klikając na ostatnim zdjęciu z wciśniętym shiftem, a następnie PPM i check. W kolejnym kroku wczytujemy pozostałe klatki, które już będą domyślnie zaznaczone. Ostatnim krokiem jest sprawdzenie ilości gwiazd i opcji przed uruchomieniem przetwarzania, które w zależności od ilości zdjęć i wydajności komputera mogą zająć od kilkunastu minut do kilku godzin. Po tym wszystkim może nieznacznie pomajstrować przy obrazku zwiększając kontrast, jednakże nie jest to narzędzie typowo graficzne do finalnej obróbki.

11) Lightroom, Photoshop, Gimp, etc.

Ostatnim krokiem przed wystawieniem zdjęcia na świat jest jego obróbka. W tym kroku trzeba popracować nad usunięciem szumów, zwiększeniem kontrastu oraz jasności obiektu, jak i wykadrowaniem zdjęcia. Jeżeli widoczna jest łuna znad miasta, to trzeba ją usunąć w aplikacji graficznej za pomocą funkcji uśredniania tła i odjęcia warstw (więc Lightroom odpada).

Fotografia, nocna, nieba, uśrednianie

Jest to w sumie wszystko co trzeba zrobić oraz AŻ tak dużo pracy nad tym, aby osiągnąć ładne zdjęcie nieba. Jednakże jeżeli chce się coś dobrego osiągnąć za pomocą zwykłego aparatu i statywu (lub jakiejś innej formy stabilnego podłoża), to trzeba się napracować.

Aby osiągnąć swoje zdjęcie wynikowe, wykorzystałem przykładowo następujące ustawienia…

Szeroki plan:
– ISO: 800
– ogniskowa: 18mm (crop 1,5)
– przesłona: f/8
– ekspozycja: 15″ (dla mojej ogniskowej, ale nie wiem czy 10″ nie było czystsze)
Krótki plan:
– ISO: 6400
– ogniskowa: 200mm (crop 1,5)
– przesłona: f/8
– ekspozycja: 5 (czyli 0,5s dla tej ogniskowej)
Usuwanie tła, astrofoto, fotografia nieba
Jak więc widać na załączonym obrazku, aby wykorzystać maksymalne zbliżenie obszaru nieba użyłem 200mm ogniskowej. W takim wypadku moim maksymalnym czasem powinno być pół sekundy. Jednakże aby to uzyskać przy tak małej przesłonie musiałem podbić czułość do bardzo dużej wartości. Dopiero wtedy uzyskiwałem zdjęcia które pokazywały jasne gwiazdy więc miały lepsze odcięcie od szumów.
Obiektyw, którego użyłem w tym doświadczeniu jest typowym przedstawicielem podstawowego sprzętu przeciętnego fotografa. Nie jest to więc bardzo szybkie szkło profesjonalne. Ostatnia uwaga dotyczy przesłony – otóż gdzieś czytałem, że nie powinno się używać największej dostępnej, tylko najlepiej o krok niższej. Jednak znalazła się też uwaga, że przykładowo mój obiektyw 35mm 1,8 powinien być ustawiony na co najmniej 4, gdyż nie jest stworzony z myślą o nocnych fotografiach.
Należy również zwrócić uwagę aby sam obiektyw posiadał przynajmniej jeden element asferyczny. W przeciwnym wypadku gwiazdy nie będą punktowe tylko jajowate lub w formie jakiegoś dziwnego leja. Wyczytałem to przy okazji droższego nikonowskiego obiektywu 50mm 1,4 oraz jakiegoś starszego 50mm 1,8D (wersji G to niby nie dotyczy).

Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis)

Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis) – według Wikipedii – najpospolitszy polski gad. Nic dziwnego, że zadomowiła się u moich rodziców na ogródku. Są całkiem wyluzowane, mają tam swoje norki, oswoiły się z aparatem na tyle, że nawet dały się sfotografować podczas kopulacji – ale o tym następnym razem:)

Dzisiaj na zachętę  fotki solo:

Jaszczurka zwinka

Jaszczurka zwinka

Jaszczurka zwinka