Wymiana alternatora – nowy czy używany?

Dwa tygodnie temu opisałem swój problem z alternatorem. Dzień później zmierzyłem napięcie na odpalonym silniku – 15.6V – trochę za dużo. Vectra poszła na kanał, alternator na stół. Przy rozbieraniu uwagę zwrociła lekkość, z jaką można było zdjąć łożyska z osi wirnika. Uwagę zwróciły też ślady po punktaku na obudowie (wnętrze, od strony koła pasowego):

Alternator Delco Vectra

Pierwsze co pomyślałem – na ostatniej wymianie łożysk ktoś sobie w kulki poleciał.

Dzień później skoczyłem na giełdę samochodową. Było trochę używek, ale w dużo gorszym stanie niż te, które oglądałem na portalu aukcyjnym. Całe szczęście, że znalazłem stoisko firmy z okolic Bolesławca, która specjalizuje się w alternatorach. Pogadaliśmy, dowiedziałem się, że ślady po punktaku, to w przypadku tego alternatora normalka – fabrycznie łożysko jest zakute, więc trzeba je wybić, a później w taki sposób zakuć z powrotem.

Oprócz tego upewniłem się co do swoich podejrzeń odnośnie napięcia – było zdecydowanie za wysokie. Potwierdzona została prawdopodobna przyczyna wysnuta przez mojego znajomego elektromechanika. Oprócz tego panowie polecili mi sprawdzenie i wymianę żarówki w kontrolce ładowania. Wg nich gdy jest przepalona, akumulator nie jest ładowany. W moim przypadku jednak jakimś cudem wszystko jest OK. Aczkolwiek informacja ta doprowadziła mnie do ciekawego wniosku – auto dobrze dało znać kiedy coś się popsuło. Był taki jeden dzień, że przez jakieś 20km świeciła mi kontrolka ładowania, ale po wjechaniu w dwie większe kałuże zgasła. Myślałem, że to chwilowa usterka, wina wilgoci – widać wtedy właśnie się spaliła. I wtedy też zaczęło być słyszalne piszczenie w okolicach alternatora.

Używany alternator (po regeneracji) do Vectry (Delco Remy) – gdyby ktoś był zainteresowany – kosztuje 200 PLN z półroczną gwarancją. Wydaje mi się to być dobrą ceną, zwłaszcza, że dwa lata temu płaciłem 200 PLN za samą wymianę łożysk. Niby 200 PLN wydane, ale też i zaoszczędzone w porównaniu do ceny nowego alternatora🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *