Zrób to sam #1 – wstęp

Dziś, podczas przeglądu obserwowanych blogów trafiłem na notkę Kultura DIY. DIY czyli Do It YourselfZrób To Sam.

Natchnęło mnie to do napisania własnego artykułu na ten temat. Właściwie to nawet całej serii artykułów – często różne rzeczy robię sam. Bo czy zawsze warto wzywać fachowca? Wymiana żarówki, położenie paneli, powieszenie karniszy, pomalowanie ścian, podłączenie odpływu pralki. To wszystko kosztuje – można zrobić samemu, można zapłacić komuś. Często jednak ludzie pracują po to, żeby zapłacić komuś za coś, co można zrobić samemu. Czy warto?

Skąd wzięło się u mnie takie podejście?

Po pierwsze – mój Tato to tzw. Złota Rączka. Wielu rzeczy nauczyłem się od niego. Jak byłem młodszy, to uwielbiałem siedzieć z nim w garażu i grzebać przy maluchu. Jak byłem starszy – siłą rzeczy brałem jako pomocnik udział w większości remontów i napraw. Część umiejętności wyniosłem też ze szkolnych ZPT – Zajęć Praktyczno-Technicznych, tak to się kiedyś nazywało – zawsze lubiłem ten przedmiot.

Po drugie – wychowałem się na wsi – a tam nie było zbytnio dostępu do fachowców czy „fachowców”. Większość rzeczy robiło się samemu. I z tego co było dostępne, nie było wtedy czegoś takiego jak markety budowlane, a do najbliższego sklepu żelaznego było 15 kilometrów.

Po trzecie – po prostu lubię to. Nie zawsze idzie to w parze z czasem wolnym – ale wolę zapłacić sobie, niż komuś. Nawet jeżeli zrobię coś pojutrze;)

Po czwarte – najzwyczajniej w świecie jest mi szkoda kasy😉

A po piąte – nie mniej ważne – wychowałem się na Adamie Słodowym🙂

Wyprowadzając się „na swoje” miałem już za sobą doświadczenia w takich pracach jak:

  • skręcanie i rozkręcanie wszystkiego co ma śrubki
  • rozmaite prace elektryczne
  • murowaniemalowanie gładź
  • układanie paneli
  • klejenie, lutowanie i spawanie
  • metalu cięcie i gięcie
  • różne prace ogrodowe
  • szycie i cerowanie
  • sporo prac związanych z dbaniem o auto (wymiana płynów, klocków hamulcowych, opon, etc.)
  • nie chwaląc się z głodu też nie zginę – poza pieczeniem ciast – w kuchni radzę sobie nienajgorzej.

Z kulturą Zrób To Sam na początku jest jeden podstawowy problem – narzędzia. Nauczony doświadczeniem wiem, że warto zbierać narzędzia – za każdym razem, kiedy miałbym zapłacić komuś innemu – mogę kupić jakieś narzędzia. Z czasem, kiedy już je mam – naprawy są za darmo. Gdybym ich nie kupił – dalej musiałbym komuś płacić. Oczywiście nie zawsze się to opłaca – np. Tato nie kupił nigdy rusztowania – raz, do ocieplenia domu wezwaliśmy firmę – i tak było to zadanie przerastające poważnie nasze możliwości. Innym razem do drobniejszych prac na wysokości rusztowanie wypożyczyliśmy.

Opuszczając rodzinny dom miałem na polu DIY ułatwiony start. Mimo, że zdobyłem już wcześniej trochę swoich narzędzi (głównie związanych z elektryką/elektroniką) – Tato skompletował mi jeszcze magiczną skrzynkę na wyprawkę wedle własnego uznania:

Camera 360

I od zawartości takiej skrzynki zaczniemy następny odcinek Zrób To Sam.

Zibi – dzięki;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *