Zawartość ryby w rybie

Wczoraj na fejsbuku kolega Marcin umieścił ciekawy status:

Tak na dobrą sprawę o czymś takim jak „glazura” w rybie dowiedziałem się jakiś tydzień temu. Zdarzyło się, że tym razem ja wybierałem rybę na kolację i rzuciłem okiem na opakowanie. Już myślałem, że to jakaś odmiana dla glazurników, ale Małżonka mnie naprostowała. Glazura = ile jest tam w tym pudełku ryby w rybie, a ile ryby w wodzie i lodzie. Tam akurat było 5% – wobec tych 85%, o których piszesz, to niezła różnica.

Dorsz z Tesco za 34 PLN/kg, to też chyba przesada. Dla mnie ogólnie jest to świeży temat, bo po prostu ostatnio postanowiłem jeść więcej ryb, ale znalazłem chyba coś ciekawego w Biedronce. Marcin – sprawdź to:

Nie wiem jakie straszne rzeczy mogą się kryć pod „atlantyckim”, bo nie mam doktoratu z ichtiologii, ale dobre było:)

Cała zawartość opakowania po wysypaniu na talerz wyglądała tak:

Hmm… Miałem podać cenę/wagę i zgłupiałem teraz. Kosztowało to 13.99 PLN za 0.5kg. Tzn. na opakowaniu było napisane 500g. Na paragonie mam, że 475g… No tak 5% glazury, to by się zgadzało. Nie mogę teraz niestety sprawdzić czy na drugiej stronie opakowania było to wyjaśnione. Niby tylko 25g, ale mogliby na „okładce” napisać pod tymi 500g, że glazura wliczona. Nawet jakby z glazurą liczyć – zauważalnie taniej jak w Tesco.

Tak czy inaczej – dorsz skończył tak:

Nie wiem jaki jest dokładnie przepis, bo Małża mnie karmiła, ale jak dobrze podpatrzyłem – dorsz, sok z cytryny, pomidor, cebula i przyprawy. Na prawdę palce lizać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *