GTD (Getting Things Done) vs. ZTD (Zen To Done)

Jakieś dwa lata temu kupiłem na chwilę „Getting Things Done” Dave Allena – czyli „jak kończyć rzeczy„. I na drugi dzień ją oddałem.

To było w czasach, kiedy rozkręcałem własną firmę, miałem wtedy dużo czasu na prokrastynację. Albo realizowanie w amoku kilku mających zbawić świat i moje konto bankowe pomysłów naraz. Jednym zdaniem marnowałem swój czas miotając się między różnymi zajęciami – coś niby robiłem, nic do końca. I GTDdo mnie nie trafiło. Takie tam lanie wody, gadanie nawiedzonego. Oddałem ją do sklepu. Śledzę jeszcze http://www.productivesuperdad.com/ – ale za dużo tam porad. Tak nieminimalistycznie;) Aczkolwiek podoba mi się to, co autor robi.

Od jakiegoś czasu skręcam w stronę minimalizmu i prostoty – wygląda na to, że „guru” jest w tej chwili Leo Babauta. Czytając jego blogi trafiłem na zajawkę książki Zen To Done – i niech stracę te $9.50, ale wygląda na to, że to jest to, czego szukam. System zarządzania produktywnością – nie wiem jak to na polski lepiej przetłumaczyć – no zobaczymy. Wygląda na prosty, konkretny i dający się przystosować do moich warunków życiowych system. Albo na odwrót. W każdym razie podobno człowiek ten był w nieciekawej sytuacji życiowej, z której udało mu się wybrnąć dzięki minimalizmowi i prostocie. Polscy piewcy minimalizmu chwalą. Muszę się sam przekonać czy słusznie.

Biorę się za czytanie – zobaczymy – czy wyrzuciłem pieniądze w błoto, czy może jednak była to słuszna inwestycja. Spodziewaj się wkrótce recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *