Chili con carne de la computadora

Czyli informatyk w kuchni. Do zrobienia chili con carne zabierałem się od stycznia – i w końcu się udało. Takim daniem można trafić w kobiece serce – albo w pupę – zależy od tego ile chili wsypiemy. Pomijając kwestie analne – planowałem wprowadzić na tej stronie kwestie związane z domowym gotowaniem. Traktuj to jako wprowadzenie do wspaniałego świata dobrego, taniego jedzenia i świetnej zabawy, jaką są eksperymenty kulinarne.

Mutacja pewnie nie do końca zgodna z wersją podstawową, ale tak samo cieszy moje podniebienie.

Składniki:

  • mięso – oryginalna receptura mówi – wołowina, ja mówię – łeptowina – poszedł schab z biedronki za 7.99  z 500g było. Małe wyjaśnienie – podobno powinna być wołowina: nie przepadam. J jest zajebiście droga – nic nie uzasadnia jak dla mnie takiej różnicy w cenie do łeptowiny czy drobiu – które mi i tak lepiej smakują
  • 1 większa cebula (bezcenna)
  • pomidory krojone z oliwą i czosnkiem w kartoniku – pudliszkowe akurat były w domu, 400g, podobno kosztowały ok. 4 zeta
  • puszkowane: fasola czerwona, fasola biała, kukurydza (kukurydzy tylko pół puszki!) – około 7 zeta
  • sól, pieprz
  • gotowiec Kotanyi do chili con carne – mogło ze 2.5 zeta kosztować.

Cena orientacyjna: 8 + 4 + 7 + 2.5 = 21.5 PLN.

Czas przygotowania: z krojeniem i degustacją – można się zmieścić w 1.5h.

Najpierw, jak to w każdym przepisie myjemy ręce, jajka i takie tam. I kroimy. Cebulę – tak jak lubimy – mięso – raczej drobno, żeby szybko doszło. Niektórzy robią to z mięsem mielonym.

Nie wysilałem się – do pokrojenia miałem tylko wieprzowinę i cebulę.

Pierwszą na patelnię rzucamy cebulkę – na olej/smalec/kasię czy co tam lubicie. Ma się zeszklić. Czyli z grubsza ma wyglądać tak:

tylko 30 sekund wcześniej – za duży ogień startowy miałem. Do tego dorzucamy posolone oraz popieprzone mięso i „podsmażamy”. „Podsmażanie” jak mówi moja żona, to zrobienie tak, żeby kawałki mięsa z każdej strony zrobiły się z różowych – białe. O tak:

I teraz tak – robiłem to na teflonowej patelni, żeby mi się nie przyjarało, ale że nie mam do niej żadnej fachowej i pasującej przykrywki, to przy przejściu na etap duszenia całości – przerzuciłem na normalną z pokrywką. Tam dodałem cały kartonik pomidorów. I dwie średnie łyżki przyprawy do chili con carne (w zależności od preferowanej ostrości można dać mniej lub więcej).

Teraz pokrywka na wierzch, zmniejszamy ogień i dusimy aż mięsko ugotuje się w środku. U mnie było to niecałe 40 minut. Oczywiście co jakiś czas trzeba pomieszać, a jakby się zrobiło za gęste, to kapnąć wody (ja nie musiałem).

(tak wiem, mój aparat nie radzi sobie z fotografowaniem pary)

Jak mięsko jest miękkie w środku (ale jeszcze się nie rozciapało), to wrzucamy puszkę fasoli czerwonej, puszkę fasoli białej (miały tak po ok. 250g po odsączeniu każda) i kukurydzę (pól tej puchy – może 150g). Fasolę i kukurydzę wcześniej oczywiście odsączyłem i przepłukałem wodą, żeby pozbyć się tej słodkawej zalewy.

I jeszcze kilka minut gotujemy mieszając od czasu do czasu (tak z 10 minut).

Można jeszcze w międzyczasie sprawdzać na smaczność – mi od razu pasowało i nic nie doprawiałem. I mieszamy podczas gotowania. I zdejmujemy:) Z ciekawości wrzuciłem na wagę:

1300g – całkiem sporo żarcia – jeżeli jeść to z jakąś większą bułką bądź ryżem – spokojnie 3 (albo i 4) porządne obiady (jak dla mnie).

Reasumując:

  • cena składników: 21.5 PLN
  • czas: ok. 1.5h
  • ilość porcji: 3 duże
  • cena porcji: 21.5/3 ~= 7.20 PLN

Jak dla mnie – rewelacja. Pyszne żarcie, tanie, można jeść samo, można z pieczywem (raczej białym), można podać z ryżem. Swoją drogą myślę, że można jeszcze zejść z ceny – nie do końca się postarałem.

Smacznego:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *