Tortilla flat – szybka namiastka

Witajcie, czcigodne mięczaki! Inspirowany zapachami jakimi torturowała mnie dzisiaj ziomalka z pracy – postanowiłem zrobić tortillę. Tradycyjnie smacznie i po jednej z mniejszych linii oporu. Jeszcze jak R. mi powiedziała, że sobie to zrobiła na gotowych plackach z supermarkietu, to już w ogóle;)

No więc najpierw supermarkiet:

  • 1 papryka – 0,70 – miała być czerwona, ale wolę białą
  • sałata lodowa – 1,99
  • kukurydza w puszce 285g po odsączeniu – 2,15 (połowa puszki poszła)
  • fasola czerwona w puszce 240g po odsączeniu – 2,19
  • fix Knorra „Kurczak po meksykańsku” 2,39
  • filet z kurczaka 0,55kg – 8,46
  • placki tortillowe 2 opakowania 16,98

Razem jakieś 34,86 PLNa. Za 12 placków – a dwa na porządną kolację w zupełności wystarczą. Na obiad ze trzy. Na dobrą sprawę za tę cenę 2 osoby mają na dwa dni wypasiony obiad. Daje to niecałe 9 zeta za smaczny i niemały obiad – w porównaniu do stołówkowych cen całkiem korzystnie;)

Aha – z domowych zapasów – jedna średnia cebula, łyżka oleju, gaz i przyprawy do smaku:)

Zaczynamy od opłukania i pokrojenia piersi z kurczaka (wąchamy czy nie śmierdzi, wszak to z supermarkietu). Przy okazji kroimy też w kostkę paprykę.

Z rozpędu przy papryce poszła cebulka:

Wrzucamy kurczaka i paprykę na rozgrzaną patelnię z łyżką oleju. I smażymy. Jak nie wiemy do kiedy smażyć, to pytamy jakiejś kobiety. Generalnie mięso z piersi kurczaka jak się zrobi białe, to można spróbować rozdziabać i sprawdzić czy w środku jeszcze różowe, czy już zjadliwe. Chwilę to trwa, ale wcale nie jakoś przesadnie – to jest wielki plus tego mięsa – nie trzeba przez godzinę dusić, czasami 5-10 minut styka.

W przepisie na torebce kazali smażyć kurczaka w garnku i tam resztę dorzucać. Ja od małego wiem, że do smażenia służy patelnia. Od trochę starszego wiem, że najlepiej z teflonem – wtedy każda lama może coś usmażyć i nie spalić. No więc kurczak z papryką na wielkiej patelni.

A my w międzyczasie w małym jakimś garnczku lub dużym kubku rozrabiamy fixa – pisze 300 ml na 350g kurczaka. Ja miałem 550g kurczaka i dalem więcej wody – i to był błąd. Te 300ml spokojnie na tyle wystarczy. Może i dwa w takim wypadku trzeba było rozbełtać, ale wydaje mi się, że to by już była burżuazja zbytnia. Bełtamy i wlewamy na patelnię z kurczakiem. Oczywiście wcześniej upewniamy się, że się zmieści. Dorzucamy teraz do tego cebulkę. Odsączamy z soku i przepłukujemy fasolkę (cała taka puszka jak w opisie) i kukurydzę (pół puszki). Od sałaty na ten moment wara. Dorzucamy do całości. Na koniec możemy dosypać chili i czosnku, bo niby jest, ale mogłoby być więcej;)

Gotujemy kilka minut – jeżeli zrobiło się w tym wszystkim za dużo sosu, to gotujemy dłużej, żeby było takie bardziej papkowate (tzn. odparowujemy nadmiar wody).

W międzyczasie możemy próbować na smak – czy aby na pewno jest zjadliwe. Jeżeli się podgotowało i nie wykręca mordy w niesmaku – czytamy instrukcję od placków tortilli – ja mam takie – 2 opakowania po 6 sztuk:

Rozkładamy taki placek na środku talerza, na środek rzucamy trochę opłukanej i porwanej na kawałki sałaty. Koniecznie porwanej na kawałki. I koniecznie same te miękkie części, bo te twarde mogą przebijać placek przy składaniu. Na to nakładamy nasze nadzienie – ale w żadnym wypadku tyle co na zdjęciu, bo będzie spierniczało. Lepiej o połowę mniej lub inaczej – dojdziecie eksperymentalnie. Ja po zawinięciu 3 placków już wiedziałem co i jak:)

Zawijanie najlepiej przeprowadzic tak jak na opakowaniu z plackami;) Zagiąć dół, zagiąć boki i składać w górę, coś jakby krokiet wyjdzie.

Można teraz całość wrzucić do mikrofalówki albo zjeść z ciepłym farszem. Albo na drugi dzień na ciepło, albo na zimno – wszelkie kombinacje są OK:)

A na koniec propozycja podania:)

Renata – dzięki za podsunięcie pomysłu;) Wprawdzie nie wyszły mi takie jak w Mexico Barze w Gliwicach i nie dawały czosnkiem jak Twoje, ale jak na pierwszy raz bomba;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *