Tomek Tomczyk „Bloger”

Rozmowa z moją córką:

– Cio lobisz tato na tablecie?
– Czytam książkę.
– Nie podoba mi się ta książka, hiłącz to tato na tablecie. Włącz mi malowanie.

Ale ona ma dopiero dwa lata. Kiedyś zrozumie. Czytałem Tomek Tomczyk „Bloger – poradnik dla blogera”.

Śledzę poczynania Kominka gdzieś od 2005 roku. Nigdy nie byłem zagorzałym komentatorem ani fanem. Po prostu lubiłem raz na jakiś czas zajrzeć i zobaczyć co nowego napisał. Komentarzy prawie w ogóle nie zostawiałem i tak samo często je czytałem. Nie obchodziły mnie dyskusje, które tam się toczyły. Po prostu podobało mi się tam. Widziałem ewolucję, widziałem przejście na własne domeny. Widziałem zapowiedzi książki.

Najpierw myślałem, że robi sobie jaja. Później jednak dotarło do mnie, że on naprawdę pisze książkę. Po tym, co miałem okazję czytać na blogu – mógłbym kupić w ciemno. Nie dlatego, że jestem zagorzałym fanem – po prostu lubię go czytać. I obojętnie czy pisze o dupach, Nowym Jorku czy kartach pamięci. No i zamówiłem preorder. I nawet w całym zapracowaniu udało mi się przeczytać wersję elektroniczną zanim przyszła papierowa.

Blogowanie interesuje mnie od dawna. Tak samo jak programowanie. Obie te rzeczy robiłem od dawna dla nich samych. Nie dla jakichś konkretnych efektów. I może to był błąd – sztuka dla sztuki. Nawet nie mogę się zdecydować o czym pisać. Mimo, że naczytałem się sporo różnych rzeczy na temat blogowania, to jednak nie posunąłem się dalej. Ostatnią taką rzeczą przed „Blogerem” był „ProBlogger. Jak czerpać zyski ze swojego bloga” Darrena Rowse i Chrisa Garretta. Ciekawa pozycja, ale tyle samo przeczytałem wcześniej na setce blogów o podobnej tematyce. Czyli kolejny raz ktoś zarabia na pisaniu o zarabianiu na pisaniu bloga.

Po „Blogerze” Tomka Tomczyka spodziewałem się raczej ksiązki mocno biograficznej i samochwalczej, z tym jego znienawidzonym przez wszystkich hejterów stylem etc. A tu – ku mojemu zdziwieniu – dostałem do rąk najprawdziwszy poradnik. Nie ma tutaj tego spotykanego u innych programowania czytelnika – jak w książkach typu GTD, jak zarobić milion na foreksie, jak skutecznie uwodzić galerianki, itp. Kominek po prostu pisze jak to było u niego, co zaobserwował, czego by więcej już nie robił, czym się nie przejmował, a co było istotne. Ważne też tutaj są wątki z jego życia – łatwiej zrozumieć dlaczego pewne rzeczy robił tak, a nie inaczej. Dlaczego i jak doszedł tutaj, gdzie doszedł. Jakie miał cele i co go motywowało. I to jest dobre. Naprawdę dobre. I cieszę się, że mu się udało. I czuję, że to jeszcze nie koniec. A czy wykorzystam te rady? Pewnie tak jak i inne rady – może kiedyś, a blogować będę dalej dla samego blogowania. Aczkolwiek coraz bardziej marzy mi się domek z widokiem na góry (Ślęża lub Śnieżne Kotły, nie mogę się zdecydować) – podobnie jak Kominkowi Manhattan. Może to jest jakiś zapalnik?

A jego styl? To taki, który mnie zawsze wkurwiał u ludzi – dopóki ich dobrze nie poznałem. Teraz to jedni z najlepszych przyjaciół, mimo, że wcześniej uważałem ich za zwykłych buraków. Podobnie było z Kominkiem – im dłużej go czytałem, tym bardziej czułem, że to w porządku człowiek, a nie kolejny trol.

Wszystkim zainteresowanym blogowaniem – jak i chcącym poznać studium przypadku Kominka – szczerze polecam.

Tomek Tomczyk „Bloger – poradnik dla blogera”

Na koniec dodam jeszcze, że w książce kilkukrotnie pojawiają się opinie i porady innych znanych polskich blogerów – to też ważna rzecz, bo piszą mądre i ciekawe rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *