6 porad jak NIE zarabiać na blogowaniu

Przyszywany brat mój od dobrych dwóch lat nalega, żebyśmy zaczęli zarabiać w Internetach. Ja mam zaplecze techniczne, milion pomysłów i chroniczny brak czasu, on ma nadmiar czasu, drugi milion pomysłów i buzia mu się nie zamyka. Jakby nie patrzeć – dobrana z nas para.

Pomysłów na podbicie Internetu było kilka, w sumie raz jego, raz moje. Od ponad roku ciągle przewija się jeden, domena od kliku miesięcy zarejestrowana, WordPress zainstalowany. Dzisiaj mam mu wytłumaczyć kolejny raz – z czym to się je. Wytłumaczę może z czym nie:

1. Blogi są dla nastolatek – będąc poważnym pisarzem internetowym nie używaj WordPressa ani innych wspaniałych narzędzi, których można używać do prowadzenia strony. Blog to bardzo złe słowo i nikt Ważny i Poważny na poważnie się tym nie interesuje.

Trochę stare dane, ale myślę, że nie gorzej jest teraz – lista 10 najbogatszych blogerów. Na naszym podwórku też bym kilku ciekawych wymienił: Tomek Tomczyk (kominek.in i kominek.es), Matylda Kozakiewicz (segritta.pl), Artur Kurasiński (blog.kurasinski.com), Grzegorz Marczak (antyweb.pl), Maciej Budzich (mediafan.pl). Są to dobre przykłady na to, że da się z blogowania żyć. Albo bardzo sobie w życiu i prowadzonym biznesie pomagać. Nawet czasami robią się z tego portale obsługiwane przez kilka osób.

2. Prowadź bloga na popularnych serwisach na Onet czy Blox, po co Ci wolność i możliwość zrobienia ze stroną wszystkiego czego dusza zapragnie?

I bądź ograniczony – skórkami, miejscem na obrazki, dowolnością modyfikacji strony.

3. Pisz tylko na Facebooku – łatwo dotrzesz do ludzi. Facebook daje Ci narzędzie, Ty piszesz, jego właściciele zarobią – proste?

Zapamiętaj – na Facebooku czy Google+ prowadzisz fanpage. Nie blogujesz tam. Dajesz zajawki, czasami napisz coś dla rozruszania publiki. To jest dobry sposób, żeby przypominać o swojej stronce ludziom. Nikt już nie ma czasu, żeby codziennie kilka ulubionych stron odwiedzać – patrzą na fb czy g+ – jak jest jakieś info, to wchodzą, jak nie – zapominają.

4. Nie kupuj absolutnie żadnej domeny ani serwera – patrz punkt 3 i 4.

No patrz punkt 3 i 4.

5. Nie pisz niczego na zapas ani kiedy masz natchnienie – pisz dopiero jak się zalogujesz na stronę.

W ten sposób będziesz zarabiać tak jak ja. Na dwóch blogach 5 euro przez rok z AdSense. Ostatnio zacząłem się pilnować i w drodze do pracy na tablecie piszę, a później tylko na komputerze obrabiam i wrzucam  na stronę. Ale to i tak za mało. Pisz, rób na starcie większy wrzut. Spraw, żeby każdy nowy czytelnik – o ile się zainteresuje – miał co czytać – 3 artykuły na krzyż niczego nie załatwią. Byłbym zapomniał – wypłacać z AdSense można chyba dopiero jak się nazbiera min. 70 euro – w tym tempie pierwszą kasę dostanę za jakieś 13 lat.

6. Nie czytaj fachowej literatury, blogów ani nie słuchaj porady tych, którzy spróbowali.

Przeczytałem obie. Oprócz tego różne poradniki w Internecie. Czasami mam wrażenie, że ludzie zarabiają na blogowaniu o zarabianiu na blogowaniu. A czasami ta wiedza jest  przydatna i prawdziwa. I mimo, że je przeczytałem, to nadal jakoś superpoczytnie nie jest. Głównie z braku czasu na częste aktualizacje. Średnia miesięczna (z ostatnich trzech miesięcy):

  • 3000 odsłon
  • 500 unikalnych użytkowników
  • 50% wejść z Facebooka
  • 40% wejść z Google
  • 10 % z innych źródeł – zaprzyjaźnionych stron, ze spamowania po forach dyskusyjnych etc.
Mało. Ale systematycznie idzie w górę.

Wrzucałem to już wcześniej, ale może nie widziałeś. Obejrzyj, wsłuchaj się i nabierz powera do właściwych działań:

Nie rzucę żadnym mądrym zakończeniem. Nie napiszę więcej porad, bo najpierw te musisz zrozumieć (może kiedyś będzie wersja rozszerzona). W pomyśle jest moc – tylko trzeba zacząć w końcu pisać. To, czy menu na stronce będzie po lewej czy po prawej, zielone czy niebieskie – jest w tej chwili mało istotne. Pójdziemy na kawę albo piwo, wytłumaczę Ci to jeszcze raz na spokojnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *