Żurek po francusku

Przepis odkryty podczas urlopu – niejako z polecenia żony. Zamiast trafić przez żołądek do serca – trafiłem żonę do kuchni. Ale po kolei.

Składniki:

  • kilka ziemniaków
  • kilka pętek kiełbasy
  • najlepiej coś w stylu śląskiej
  • jedna cebula
  • żurek z torebki – jakiś gotowiec
  • kostka rosołowa
  • przyprawy wedle uznania
  • pomocnik
  • ujebany turystyczno-biwakowy dwutalerzowy stół mikserski – znaczy kuchenka takataka.

Na początek obieramy ziemniaki – żurek robimy z jednej torebki, więc bierzemy raczej mały garnek. Ziemniaków obieramy wedle uznania – jedni lubią zabawy w wędkarstwo kuchenne, inni wolą zupy, w których łyżka stoi (może to nadzieja, że po takiej zupie też im coś stanie). Wstawiamy ziemniaki, żeby się gotowały – siła ognia powinna być proporcjonalna do naszej szybkości posługiwania się nożem (a Rurku opowie dlaczego ten stół mikserski jest taki ujebany).

Na liście składników pisałem o pomocniku – tamtego pamiętnego dna wspierała mnie ta oto koleżanka:

Podczas gdy ziemniaki się gotują – obieramy cebulę i kroimy ją – najlepiej w drobną kostkę – chyba, że lubimy w zupie gluty, to mogą być jakieś talarki czy półksiężyce czyjaktosięinaczejjeszczenazywa. Tak samo kroimy teraz kiełbasę – najlepiej jednak w kostkę, chyba że umiecie jakoś inaczej, bluźnierczo.

I teraz kulminacyjny moment – bierzemy żurek w torebce i czytamy instrukcję. I bledniemy. I wołamy żonę. Kupiliśmy żurek instant – dla zmyłki był w torebce.

Teraz następuje element francuski – PODDAJEMY SIĘ (pod ciężkim spojrzeniem żony i pozwalamy jej dokończyć tę smaczną zupę. Nawet jeżeli pokazywaliśmy w sklepie jaki żur bierzemy i zatwierdziła – to nie szukamy teraz winnych – nadal przecież jesteśmy głodni).

Żona robi tak tajemniczą rzecz jak zasmażka. Dodaje kostkę rosołową, przyprawy, zaklina siarczyście et voila! Mamy żurek! Bon apetit:-)

Można oczywiście przygotować zupę dla większej ilości osób – nie próbowałem, ale domyślam się, że efekt będzie najlepszy gdy użyjemy dwóch różnych żurków instant i dwóch żon. A tak na poważnie – Małżonka Szanowna uratowała sytuację i zupa wyszła na prawde fajna. Level robi swoje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *