Sony XPERIA P LT22i – recenzja

Trafiło mi się ostatnio przedłużenie umowy z operatorem sieci PlusGSM. Jako stałego klienta tradycyjnie niczym specjalnym mnie nie obdarowano bez dopłacania pierdyliarda złotych, więc wziałęm to na co akurat było w portfelu. Nawet skubańce okroili zestaw z tagów NFC… Podobno w Orange były dołączane.

Padło na smartfołna Sony XPERIA P. Dawno nie miałem żadnego telefonu Sony/Ericssona/SE i nie wiedziałem czego od czasów SE C905 można się spodziewać. Zwłaszcza, że od półtora roku używam z zadowoleniem Samsunga Galaxy S. Dałem mu jednak szansę, kilka dni poużywałem – oto moje refleksje:

WYGLĄD

Czyli to, co pierwsze na nas może zadziałać – telefon wygląda bardzo ładnie, ale przez ten szklany pasek z przyciskami mu nie ufam. Mam przeczucie, że przy pierwszym lepszym upadku przyciski razem z mikrofonem w dolnej cześci najzwyczajniej w świecie się ujebią. Będzie prawie jak z klapką wtedy.

Poza tym spoko – dobrze się trzyma, wszystkie przyciski pod kciukiem – i co najważniejsze fizyczny przycisk do migawki aparatu. Przytrzymując go można zrobić zdjęcie bez odblokowywania ekranu.

Aha – zanim go zobaczymy – trzeba wyjąć z pudełka. Takie sobie – jedyne co się rzuca w oczy, to naklejka, że jest możliwość upgrade do Androida 4.0. Co też zrobiłem w pierwszy dzień używania.

EKRAN

Świeci pięknie. Obraz ostry, w słońcu nie miałem problemów, fajnie się z niego czyta. Palcuje się jak każdy inny. I ma naklejoną folię – i chyba lepiej ją zostawić – nie ma tam Gorilla Glass. Palec się przez tę folię trochę gorzej ślizga, ale można się przyzwyczaić. Nie wiem ilopunktowy ma multitouch – i tak nigdy nie używam więcej niż 2 palców przy zoomowaniu.

ROZMOWY I SMSy

Rozmawia się dobrze. Smsuje też – żadnej filozofii tutaj nie widzę w porównaniu do innych smartfonów jakich używałem.

APARAT

Miodzio. Przykładowe fotki możecie sobie obejrzeć w sieci. Miodzio przy świetle dziennym. Dołączona lampa LED oczywiście daje radę, ale biegającego dziecka z nią nie sfotografujecie porządnie;)

Zastanawiająca jeszcze była dla mnie jasność zdjęć. Jak siedziałem na działce w cieniu, ale robiłem zdjęcia obiektów będących w połowie w cieniu, a w połowie w ostrym słońcu – to na dwóch zdjęciach pod rząd aparat potrafił zrobić zdjęcia o baaaardzo różnej jasności. Jakoś oczywiście OK, ale nie zaobserwowałem tego w innych telefonach, dlatego mnie to zastanawia.

Filmiki w HD – super. Nie mam się do czego przyczepić.

OPROGRAMOWANIE

Jakieś tam jest, najbardziej przydatny jest widget, z którego na „kafelkach” włączamy/wyłączamy GPS/WIFI/GPRS/Dźwięk/Inne tałatajstwa (chyba, że to z Androida 4, ale na tablecie całkiem inaczej to wygląda). Poza tym zrobiłem sobie upgrade Androida do 4 ICS – jest OK, chodzi ładnie, nic nie wzbudzało podejrzeń. Poinstalowałem swoje ulubione programy i mogłem swobodnie korzystać.

MUZYKA

Nie mogę nie wspomnieć – w końcu jest tam coś takiego jak Walkman[tm];) Gra zajebiście. O – tyle powiem. I słuchawki OK, i dźwięk z telefonu. Ciężko mi teraz słuchać muzyki z mojego SGSa… To chyba największa zaleta tego telefonu.

AKCESORIA

  • Słuchawki – dokanałowe, krótkawy kabelek, z tym dziwnym rozgałęzieniem, którego nie lubię. Ale grają bardzo fajnie – nawet bas w nich jest:) I są dołączone dodatkowe „gumki” na słuchawki w trochę innych rozmiarach jakby komuś nie pasowały. I klips.
  • Ładowarka i kabel USB – no powinni kogoś skazać na 10 lat kamieniołomów! Kabel do transmisji danych z komputerem służy jednocześnie jako kabel do ładowarki (w ładowarce jest gniazdo USB). Sztywny, krótki – porażka. Nie wiem jak to mogło trafić do ludzi. Wstyd i hańba dla Sony.
  • Telefon ma jeszcze gniazdo micro HDMI – oczywiście kabla nie ma w zestawie, bo po co? Prawda? Karny k… się należy.

CZAS PRACY NA BATERII

W ciągu tygodnia to za wiele nie potestowałem, pewnie nawet bateria nie zdążyła się rozbujać, ale przy intensywnym użytkowaniu 30h było (trochę rozmów i SMSów, włączone w dzień WiFi lub 3G, co jakiś czas poczta, Facebook, w podróży do pracy i z powrotem WWW, w pracy sporo muzyki).

INNE WYNALAZKI

Sony pojebało jeszcze z:

  • Zamontowaną na stałe baterią (chyba jakaś moda – podobno Apple zapoczątkowało, to by wiele wyjaśniało). Jak tu sobie bez serwisu i bez utraty gwarancji za jakiś czas baterię wymienić? (Tak, wiem, sprzedać i kupić szybszego i lepszego i w ogóle smartfona, kto by się baterią przejmował). Niby ta bateria mała – choć przy intensywnym używaniu i tak spokojnie na 30h starczała – niesmak spowodowany nieotwieralną obudową pozostaje.
  • Nierozszerzalna pamięć – masz 16GB wbudowanej (z czego do dyspozycji jakoś 11 czy 12 jak mnie pamięć nie myli) i kamerę HD – no sobie ponagryyyyywasz na wakacjach, laptopa na databank trza brać. Do dupy.
  • Karta microSIM, pod gumową klapką na dodatek – tak, znowu jakaś dzika moda. Po cholerę ja się pytam? Nie uwierzę w bajkę pod tytułem minaturyzacja, bo i tak widać po kieszeni spodni, że bydle w niej siedzi. Tzn. duży telefon, nie myślcie sobie, że coś optycznie powiększa czy sugeruje.

  • Szklany pasek z przyciskami, ale o tym już wyżej pisałem.

WNIOSKI KOŃCOWE

Sprzedaję – aż tak na głowę nie bije mojego SGSa. Są dwa rdzenie, ekran o większej rozdziałce, lampa LED, ICS i zajebisty dźwięk. Może bym go zatrzymał, gdybym nie widział Galaxy Note czy SGS III, albo gdybym nie musiał ubezpieczyć auta lub nie chciał pojechać sobie w góry na jakąś dłuższą wycieczkę. A tak – na prawdę dużo ciekawszych rzeczy można mieć za te pieniądze;)

P.S. Jakby ktoś chciał się pobrandzlować megahercami – specyfikacja na stronie producenta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *