Samsung UE40EH5300 – krótka recenzja

Mam już ten telewizor jakieś dwa miesiące. Ja używam kilka razy w miesiącu, dziecko go zarzyna codziennie. Co mogę powiedzieć po tych dwóch miesiącach?

Nie mogłem chyba lepiej trafić:)

Nie znam się na tym tak jak kiedyś, nie robiłem rozpoznania, po prostu poszedłem z żoną kupić dziecku nowe kapcie. Ale nie było. Ale był telewizor.

Założeń było mało – 37-40″, do 2k, żeby odtwarzał filmy i zdjęcia z pendrive.

Wypadło, że Samsung UE40EH5300 jest w sam raz (zostało jeszcze na małe DVD:)

Tak żeby być dokładnym, to model nazywa się  Samsung UE40EH5300WXXH. Samsungowa specyfikacja jest tylko dla UE40EH5300W – ale domyślam się, że to to samo.

Technikalia

Z przydatnych informacji dla zwykłego lajkonika:

  • rozdzielczość 1920×1080
  • 3 wejścia HDMI
  • 1 złącze EURO/Scart
  • klasyczne wejście antenowe
  • 2x USB – jedno 1A – czyli można spokojnie laptopowy dysk na jednym kablu podłączyć, żadnych podwójnych końcówek
  • 1x mini jack na słuchawki – jak dla mnie to w kiepskim miejscu, bo z tyłu tam gdzie reszta
  • klasyczne wejścia AV
  • i – co chyba najważniejsze – LAN – czyli gniazdo do podłączenia internetu
  • „typowe” (ach ten marketing) zużycie energii – 55W
  • i kilka innych – na stronce Samsunga dla zainteresowanych.

Tyle o kabelkach – dużo ciekawiej jest, jak już go włączymy.

Obraz jak obraz – nie będę się spuszczał nad sprawdzaniem czy piksele po lewej świecą mniej czy bardziej, gdzie lepsze podświetlenie, przy jakim bitrate filmu widać smugi przy dynamicznym kontraście i takie tam orgazmotrony technofetyszystów.

Świeci ładnie, mocno go ściemniłem, filmy wyglądają ładnie, zdjęcia ładnie, TV też wygląda ładnie.

Obsługa nośników zewnętrznych

  • Filmy – jest OK – nie było rzeczy, której by nie czytał – MKV, AVI, MP4, MPG – w 1080p z odpowiednio szybkim pendrive też nie było problemu. Do tego zapamiętuje miejsce, w którym skończyliśmy oglądać – więc po przerwie w oglądaniu nie trzeba się pałować z przewijaniem. Nawet jak wyjmiemy pena, to będzie pamiętał.
  • Zdjęcia – ładują się szybko, wyglądają bardzo ładnie, nie mam żadnych zastrzeżeń.
  • Muzyka – a kto słucha muzyki na TV? Nie przyszło mi nawet do głowy próbować – ale zakładam, że tak samo jak z filmami i zdjęciami;)

Samsung SMART TV

Ten TV zachwycił mnie dopiero jak podłączyłem go do routera. Ma on coś takiego, co Samsung nazwał sobie SMART – mówiąc najprościej TV ma sobie system operacyjny i 1GB pamięci, w której możemy sobie instalować różne aplikacje. I aktualizować oprogramowanie systemowe telewizora.

Aplikacje z grubsza można podzielić na użytkowe i gry. Gier nie testowałem, nie mam na to czasu. Co do programów – są m.in.

I to są zajebiste rzeczy. Bajki dla dziecka, dla mnie jakieś programy czy wiadomości, aż szkoda, że nie mam więcej czasu na przetestowanie wszystkiego – na przykład intrygującego Osobistego Trenera Fitness, albumu ze zdjęciami Family Story czy giereki. Na podanej stronce można sobie przeklikać demo menu SMART TV.

All Share

Tak, w końcu mogę użyć zainstalowanego w moim smartfonie (Samsung Galaxy S) All Share – łączę się z domowym WiFi, włączam ten programik, wybieram zdjęcia lub filmy i pstryk – oglądam bezpośrednio z telefonu na telewizorze. Re-we-la-cja! Żadnych kabli i czekania aż się przegra. Może jego obsługa przy dużej ilości plików nie jest szczytem wygody – ale jest OK.

Na zakończenie

Jestem zadowolony – a rzeczy, do których mógłbym się przyczepić to:

  • sprawiająca wrażenie strasznie kruchej stopka (ale jakoś stoi już te dwa miesiące)
  • dołączona spinka na kable, którą przykleja się z tyłu TV, żeby szły jedną wiązką – słabo się trzyma
  • pilot z półokrągłym spodem – niby dobrze się trzyma w ręce, ale ciężko go położyć na wąskich i miękkich rzeczach tak, żeby się nie ześlizgiwał (przykładowo oparcie fotela).

I to by było na tyle jeżeli chodzi o ten TV. Łatwa obsługa, przyzwoity obraz i wygląd samego TV, bardzo dobra cena. Amatorsko polecam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *