Instalacja Ubuntu na VirtualBox cz. 2 – pierwsze uruchomienie maszyny wirtualnej i instalacja właściwa

Witam w kolejnym odcinku wprowadzenia do przygody z linuksem i maszynami wirtualnymi.

(Jeżeli szukasz instalacji Fedory, to opisałem ją tutaj)

Poprzednim razem skonfigurowaliśmy sobie maszynę wirtualną w programie VirtualBox. Dzisiaj uruchomimy ją po raz pierwszy i zainstalujemy na niej linuksa – a dokładniej dystrybucję Ubuntu. Nasz ekran po uruchomieniu ViirtualBoxa powinien teraz wyglądać tak:

Zanim jeszcze uruchomimy maszynę warto przestawić dwie opcje – w tym celu klikamy raz na naszą maszynę na liście, a następnie klikamy na górze przycisk Ustawienia.

Pierwsza rzecz jaką przestawimy znajduje się w grupie Ekran. Zmieniamy tutaj ilość przydzielonej wirtualnej karcie graficznej pamięci – proponuję minimum 16MB oraz zaznaczamy opcję Włącz akcelerację 3D.

Następnie przechodzimy do grupy Sieć i domyślne ustawienie Podłączona do zmieniamy bridged – tak jak na obrazku. Poniżej wybieramy jeszcze fizyczną kartę, do której sieciówka maszyny wirtualnej ma być zmostkowana.

Teraz możemy już dać OK i uruchomić z listy naszą nową maszynę. Przy pierwszym uruchomieniu powinien nam wyskoczyć Asystent pierwszego uruchomienia, w którym będziemy mogli wybrać nośnik, z którego chcemy instalować. Jeżeli mamy/nagraliśmy sobie obraz płyty instalacyjnej na nośnik, to możemy wybrać tutaj z listy odpowiedni napęd. Jeżeli chcemy instalować bezpośrednio z obrazu iso – żaden problem – klikamy zaznaczoną na obrazku poniżej ikonkę folderu i pojawi nam się okno wyboru pliku.

I klikamy dalej. Teraz wyskocz nam zapewne okienko z informacją o trybie kolorów okna maszyny wirtualnej – 32 bity kontra 16 bitów w odpalanym instalatorze. Żeby mieć z tym spokój zaznaczamy Nie pokazuj więcej tej wiadomości i klikamy OK. Następnie zaskoczyć nas może jeszcze okno z informacją o integracji kursora myszy – tutaj należy przeczytać ze zrozumieniem, zapamiętać i również zaznaczyć, żeby się więcej nie pokazywało. W skrócie dotyczy to „więzienia” kursora w oknie maszyny wirtualnej. Domyślnie wciskając prawy CTRL przywracamy mysz do normalnego stanu.

Po tych kilku drobnostkach dotarliśmy w końcu do uruchomionego instalatora linuksa.

Po lewej stronie wybieramy sobie język, a po prawej możemy wybrać czy chcemy odpalić i przetestować Ubuntu bez instalacji – czy też może od razu zainstalować. Wypróbować można, ale ja akurat piszę o instalacji, więc wybieramy drugą opcję:)

Mamy tutaj trzy zalecenia co do instalacji: ilość wolnego miejsca na dysku, podłączenie zasilania (tutaj akurat jesteśmy na wirtualnej maszynie, więc nas to nie obchodzi prawdę mówiąc, ale w przypadku instalacji na prawdziwym laptopie może być istotne, skutki braku zasilania podczas instalacji mogą być nieciekawe) oraz podłączenie do internetu. Tak na prawdę to najpoważniejsza jest ta pierwsza opcja. Jeżeli chodzi o baterię – o ile instalujemy na rzeczywistej maszynie (bo zakładam, że ktoś może tego poradnika do takiego celu użyć) – jeżeli jesteśmy pewni, że laptopowi starczy na ~1.5h średniego obciążenia, to powinno styknąć – w przypadku, gdy nie jest to jakiś super stary sprzęt i jeżeli nei zaznaczymy dociągania aktualizacji przy instalacji.

Poniżej jeszcze dwie opcje – pobieranie aktualizacji podczas instalacji – jeżeli nam się nie śpieszy i mamy prąd (dot. laptopa;), to możemy zaznaczyć. Aktualizacje można też spokojnie zrobić po instalacji. Druga opcja to instalowanie dodatkowego oprogramowania w stylu kodeki mp3 etc., można zaznaczyć. I kliknąć naprzód. Trafiliśmy do etapu instalacji, w którym wybieramy sposób w jaki ma być wykorzystany dysk twardy – układ i rozmiary partycji, współistnienie z Windowsem itp. Uważam, że to temat na osobny artykuł, na czystej wirtualnej maszynie nic sobie nie popsujemy, więc klikamy pierwszą opcję – wyczyszczenie dysku i zainstalowanie Ubuntu.

Tutaj podobnie jak wyżej – przygotowalismy sobie w trakcie konfiguracji maszyny jeden dysk i nie ma obaw, ze coś popsujemy (no chyba, że mamy podłączony do maszyny wirtualnej jakiś dysk, który jest wpięty po USB do komputera – aby się upewnić sprawdź czy w nazwie dysku jest rozmiar taki jak podano przy instalacji oraz VBOX… w opisie). Wybieramy przygotowany wcześniej wirtualny dysk. Klikamy zainstaluj.

Podczas gdy pasek instalacji radośnie posuwa się do przodu instalator poprosi nas o kilka innych rzeczy. Na początku będzie to wybór strefy czasowej – nie muszę chyba tłumaczyć tego kroku.

Po strefie czasowej pojawi nam się wybór układu klawiatury – polski – polski – czyli domyślnie. Raczej nie polecam innych, chyba, że rzeczywiście wiesz co robisz i tego potrzebujesz.

A tutaj tworzymy sobie pierwszego użytkownika naszego nowego systemu. W pierwszym polu możemy wpisać pełną nazwę w stylu imię i nazwisko czy długaśna ksywka. Nazwa komputera – tak będzie widziany w sieci. Nhaazwa użytkownika – najprościej mówiąc nasz login – warto tutaj wpisać coś nieskomplikowanego.

Dalej wpisujemy dwa razy hasło – obok będzie nam się wyświetlać siła hasła – czyli stopień jego skomplikowania i trudności do złamania. Poniżej jeszcze jest opcja automatycznego logowania – możemy ją zaznaczyć jeżeli nie obawiamy się dostepu osób trzecich do maszyny. Jeżeli chcemy koniecznie za każdym razem wpisywać hasło (i jest to zalecane), to zaznaczamy wymaganie hasła do zalogowania. Na końcu jest jeszcze opcja dotycząca szyfrowania katalogu domowego użytkownika – to taki katalog w stylu moje dokumenty w Windows. Czy zaznaczać na maszynie wirtualnej? O ile to tylko do testów, to raczej nie. Produkcyjnie może się to przydać np. gdy mamy laptopa – jeżeli zostanie on skradziony, a katalog domowy będzie niezaszyfrowany, to można dysk podłączyć do innego komputera i odczytać z niego dane użytkownika. W przypadku gdy je zaszyfrujemy będą o wiele bezpieczniejsze.

Później już tylko czekamy do końca instalacji i zapoznajemy się z możliwościami oraz funkcjami systemu przedstawionymi na slajdach.

Po zakończonej instalacji zostaniemy o tym na pewno poinformowani i zaproszeni do restartu maszyny. Klikamy uruchom ponownie komputer.

Właśnie zainstalowaliśmy Ubuntu na maszynie wirtualnej. Gratulacje.

Pierwsze uruchomienie i wrażenia – w następnym odcinku:)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *